Świadome ryzyko

,,Najbardziej drażni ludzi to, że ryzykujemy życie dla czegoś, co wydaje się kompletnie bezużyteczne, nikomu niepotrzebne. Ale może to jest potrzebne tym, którzy to robią! Może oni po prostu potrzebują tego, żeby żyć.” – Anna Kamińska

„[…] żeby żyć” tak po prostu. Po swojemu. Ze świadomością podejmowanego ryzyka.

Jesteśmy teraz w miejscu, które nie zasługuje na miano tego docelowego. Trudno stwierdzić, gdzie dokładnie się znaleźliśmy. Świat zwolnił, ograniczył swoje możliwości, zaczął ,,walczyć” z nieznanym. Przeciwnikiem, za którego cieniem pozostają miliony twarzy, uśmiechów, ludzi poległych. W historii świata zapisało się wielu bohaterów. Dzisiejsi oddają życie mierząc się z epidemią. Ci, którym pragnę poświęcić ten tekst żyją otoczeni determinacją, skupieniem oraz niezwykłą odwagą. Ryzykują wszystko co mają. A niekiedy na szali leży ich życie.

Anna Kamińska w powyżej zacytowanym fragmencie książki poświęconej Wandzie Rutkiewicz wyjawia prawdę o obliczu każdego z nas. W naszym życiu w końcu nastaje moment, który wymaga od nas podjęcia ryzyka. Może nie zawsze okazuje się ono słuszne, może faktycznie spisuje na straty, ale skoro mamy świadomość porażki, to czy warto później żałować? Ci, którzy żyją pasją, a może nawet i dla niej, a w cel, który im prześwięca wpisane jest ryzyko nie tracą czasu na narzekanie, ubolewanie, zamartwianie się niepowodzeniami.

Wykorzystują go na obmyślanie planu, strategii, każdej możliwej opcji, bo wybór tej niewłaściwej może okazać się ich ostatnim wyborem.

Nie bez powodu dzisiejszy tekst rozpoczęłam od słów książki o jednej z najwybitniejszych himalaistek. Bo to właśnie takim ludziom, pełnym pasji oraz zaangażowania chciałabym poświęcić dzisiejszą uwagę. To takich ludzi sobie cenię.

Himalaiści, alpiniści – dla mnie ludzie łamiący stereotypowe myślenie o sztuce życia. Pełni paradoksalnych cech, których połączenie kształtuje niebywałe osobowości. Charyzma i zawziętość. Zaangażowanie oraz chęć bycia najlepszym – jak się okazuje nie zawsze. Tym razem cel przejawiał się jako ten nieosiągalny, niemożliwy do zrealizowania. Szczyt K2 zdobyty zimą to kolejna niespodzianka w ostatnim czasie. Niespodzianka zasługująca na ogromne brawa i płynący podziw. Dlaczego tak uważam? Nepalczycy dokonali czegoś co wykraczało poza pewną sferę, nie było na wyciągnięcie ręki, tak jak zazwyczaj tego oczekujemy. Osiągnięcie to mogło być w dużej mierze kwestią szczęścia, lecz wydaje mi się, że zupełnie inny czynnik dopomógł temu właśnie szczęściu. Mam tutaj na myśli tak rzadko spotykaną solidarność, gdy w grę wchodzi możliwość uzyskania tytułu zdobywcy, tego którego nazwisko przejdzie do historii. Oni zrobili to razem. Uwzględniając każdego. 

Jedni, patrząc na ryzyko jakie niesie za sobą zdobywanie często śmiertelnych szczytów, myślą sobie, że to głupota, balansowanie na krawędzi, ludzka chęć wyrwania się z bieżącego życia, a nawet pisanie się na śmierć. Ja natomiast w tym przypadku mogę powiedzieć, że rzeczywistość niesie za sobą całą masę historii, ludzi, których oceniliśmy pozornie. Zupełnie bez powodu.

Dziękuję za uwagę!

Kornelia Stenzel

18.01.2020r. (2 dni po zdobyciu szczytu K2)

Źródło: Instagram/@nimsday

Diagoza rzeczywistości

Skalana nierównościami rzeczywistość dzieli całe nasze społeczeństwo, ustanawia nowe struktury,
tworzy liczne hierarchie. Rozbieżności dzisiejszego świata wpisują nas, ludzi w pewien schemat, a
każdy kraj narzuca swoim obywatelom ustalone priorytety. Jesteśmy społeczeństwem, żyjącym w
trakcie ciągłych zmian. Zmian, które już zaczęły wpływać na naszą przyszłość…
Jedno nieodpowiednio dobrane słowo, jeden niewłaściwy
moment, jeden niedopuszczalny gest, jedno niefortunne zdarzenie, każdy z tych elementów – równie
znaczący – wpływa na wywołanie tego co nieuniknione – kolejnych etapów wojny toczonej w imię
zaprzestania ciągłych podziałów. Wojny przegranej, bo każda która pozbawia ludzi ich własnych
praw, możliwości wyboru taka właśnie jest – przegrana i okrutna. Współczesny świat pomimo
bogatego bagażu doświadczeń wciąż popełnia ten sam błąd, doprowadza do wzajemnej nienawiści,
która dzieli zamiast jednoczyć. To my, ludzie jesteśmy tym światem. Więc ku czemu zmierzamy? W
którym momencie odebrano nam wolność głosu, oraz możliwość decydowania? Ile warte jest
walczenie ze sobą nawzajem w obliczu ubóstwa, głodu, śmiertelnych chorób, braku dostępu do
podstawowych źródeł życia, z którymi wciąż zmagają się miliony ludzi na świecie?
Ostatnie decyzje podjęte w Polsce zaskakują, wprowadzając w stan niedowierzania. Jak mamy
pomagać tym najbardziej potrzebującym, w chwili gdy zostajemy sami ze sobą, gdy walczymy
przeciwko tym, którzy mieli słuchać i mieć na uwadze nasze zdanie, zdanie milionów Polaków?
Gorycz rozczarowań znamy nie tylko my i nie pierwszy raz przychodzi nam się z nią zmierzyć.
Codziennie doświadczają jej ludzie w przeróżnych zakątkach świata, ale to my w tej właśnie sytuacji
stajemy się przykładem społeczeństwa zjednoczonego, które nie pozwala by dzieliła je panująca
nierówność. Każdy z nas, ludzi o coś walczy. Każdy z nas doświadcza niesprawiedliwości. Każdy ma
prawo wyboru – więc jaki będzie twój?
,,Wszystkie książki o wszystkich rewolucjach zaczynają się od rozdziału, który mówi o zgniliźnie władzy
upadającej albo o nędzy i cierpieniach ludu. A przecież powinny one zaczynać się od rozdziału z
dziedziny psychologii – o tym jak udręczony, zalękniony człowiek nagle przełamuje strach, przestaje się
bać. Powinien być opisany cały ten niezwykły proces, który czasem dokonuje się w jednej chwili, jak
wstrząs, jak oczyszczenie. Człowiek pozbywa się strachu, czuje się wolny. Bez tego nie byłoby
rewolucji.”– Ryszard Kapuściński
Kornelia Stenzel

Rozważania o świecie

Moje pokolenie przetrwało już dziesiątki końców świata. O włos
ominęła nas trzecia wojna światowa. To wszystko zostanie
zapamiętane na kartach naszej historii, jak każda katastrofa, która
mogła się wydarzyć. Magią ludzkiej kultury jest pamięć. To jak
coś zapamiętujemy, jak przekazujemy to z pokolenia na pokolenie
oraz, przede wszystkim, ile dodamy, a ile odejmiemy. Rok 2020
okazał się już wystarczającą tragedią dla całej planety, by każdy
kolejny problem stawał się tylko cegiełką w ścianie porannych
wiadomości. Oglądając w telewizji obszar spalonych lasów
w Australii, zza ściany słyszeliśmy krzyki sąsiadów. Podczas
słuchania nagonek na część polskiego społeczeństwa, zmagaliśmy
się z własną tożsamością. Gdy COVID-19 zamknął nas
w domach, naszych najbliższych przybił do szpitalnych łóżek.
Podczas gdy to człowiek jest człowiekowi wilkiem, natura
odzyskuje swoją władzę zza grobu. Rezultat walki z globalnym
ociepleniem będzie miał wpływ na losy całej planety, a jednak to
co myśli o nas jakaś obca osoba w Internecie, zdaje się być dla nas
ważniejszym problemem. Każdy problem ma swoją wagę, czy to
naturalny na miarę świata, czy moralny, zależący od najprostszej
decyzji. Tak lub nie. Istnieje jednak dylemat, zaraza niszcząca
naszą perspektywę na dzisiejsze społeczeństwo, łączący
destrukcyjną siłę przyrody, jak i ludzkiej chciwości. Przypomina
nam on o tym, że poza stworzeniem stojaka na telefon za tysiąc
dolarów, nie dokonaliśmy aż tak znacznego progresu jako
gatunek. Przymrużając nieco oko na faktyczne osiągnięcia
współczesnych ludzi godne podziękowań, jak i naszych pieniędzy
(mimo wszystko, dzięki nim nie piszę tego na pergaminie gęsim
piórem) dalej nie rozwiązaliśmy sprawy jaką jest obecna sytuacja
w Afryce.
Oczywiście, tak wiele się zmieniło w ciągu choćby stu lat, jeśli
chodzi o próbowanie stworzenia świata przyjaznego każdej
ludzkiej istocie. Równie oczywiste jest to, że starać można się też
zjeść zupę nożem, wszystko zależy od intencji osoby trzymającej
sztuciec. Oraz to jaki to nóż. Walka z głodem i biedą kradnąca
życia niezliczonych mieszkańców Afryki trwa od ponad
siedemdziesięciu pięciu lat. Dalej jednak nie rozwiązano tego
problemu, pomimo całego rozwoju technologicznego czy
gospodarczego jaki dokonało tak wiele innych państw. Z takiej
perspektywy można się zastanowić czy naprawienie czegoś
takiego byłoby w ogóle możliwe. Skoro z dzisiejszymi zasobami
i cudami dwudziestego pierwszego wieku dalej istnieje głód na
świecie to co mamy poradzić? My, osoby niewiedzące jak są
w stanie pomóc. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przesyłanie
funduszy i materiałów wspierających afrykańskich mężczyzn,
kobiety i dzieci. To, że faktycznie jest to rozwiązanie brane pod
uwagę, do tego coraz częściej, daje nam jakąś nadzieję, że rasa
ludzka nie jest najbardziej samo-wyniszczającym gatunkiem na tej
niewielkiej planecie. Mimo wszystko, nawet to nie wystarcza.
(Jeśli myślicie, że to ja szybko poddaję się z tym tematem, to
niestety, ale nie jestem jedyny.) Konflikty plemienne, klęski
żywiołowe czy wcześniej wspomniany głód zdają się być
zmaganiami, na które nie ma rozwiązania. Przez to, jedni
kompletnie o nich zapominają, a inni próbują choćby
w najmniejszym stopniu pokazać sobie oraz swojemu otoczeniu,
współczucie oraz wsparcie jakim darzą Afrykę. Dla niektórych,
jedynym rozwiązaniem jest modlitwa, nagłośnienie tych
problemów, czy pisanie reportaży. I choć rozwiązanie takiego
głodu na świecie zdaje się być czymś co możliwe byłoby najwyżej
dzięki życzeniu danemu nam przez dżina, słowa głoszone, bądź
pisane, również mają swoją wartość. Nie nakarmią niczyich ust,
ale świadomość i wyobraźnię już tak. I to jest magia tworzenia
kultury. Tego, że nawet w najmroczniejszych godzinach
znajdziemy obiekty godne podziwu i uwagi. I tak, Afryka zawsze
będzie słynąć ze swojej bogatej kultury (znacznie bogatszej niż
choćby sama Wakanda z „Czarnej Pantery”), pięknych
krajobrazów, wyjątkowej kuchni oraz skupieniu na sobie serc całej
reszty świata. Do tego afroamerykańscy artyści i twórcy
ukształtowali te obiekty co do jednego, czyniąc wiele dobra i dla
społeczności afrykańskich, jak i dla reszty świata. Nie tylko dla
Michaela Jacksona nieważne było czy jesteś czarny czy biały i nie
tylko dla Chadwicka Bosemana zmagania innych były na
pierwszym miejscu. Ich legendy oraz niezliczonych
afroamerykańskich twórców zostaną z nami aż po kres ludzkości,
gdyż tak działa potęga kultury, na którą dosłownie każdy z nas ma
wpływ. I jeśli ktokolwiek to przeczyta i uzna, że nie zmarnował
swojego czasu, to i ja dołożę swoją cegiełkę do niej.
„Blessed is he who, in the name of charity and good will,
shepherds the weak through the valley of the darkness, for he is
truly his brother’s keeper and the finder of lost children. And I will
strike down upon thee with great vengeance and furious anger
those who attempt to poison and destroy My brothers.”
Jules Winnfield – „Pulp Fiction”

Paweł Ciarka

Afryka oczami uczennic i uczniów klasy 2a4

Dziś nasza klasa miała okazję porozmawiać z niezwykłą osobą, Konradem Piskałą. Nasz gość opowiadał nam o swoich podróżach po Afryce, odpowiadał na nasze pytania i niesamowicie nas inspirował. Jego podróże do Afryki były inspirowane fotografiami Ugura Gallena. W związku z tym niezwykłym spotkaniem wspólnie napisaliśmy kilka wierszy…

(Krok..Chód..Bieg…)

Ranko, Paweł, Robert, Tosia, Oliwia

(Krok…krok….krok….krok..)

Uciekinierów krok, wojna SZOK!

Krwawy bok

W ogień skok

(Krok…Krok..Krok..Krok…)

Minął już rok,

Wschód otacza mrok

Wokół pełno zwłok.

(Chód…Chód…Chód…Chód…)

Gorąca chłód,

Tonowy głód,

Krajobrazów cud,

Zgnilizny smród,

(Chód…Chód…Chód…)

Nauki brakuje tu,

Życie,

To wielki trud

Łąk skapuje śmierci miód.

(Bieg…Bieg…Bieg..Bieg…)

Nowej drogi wers,

Kiedy spadnie śnieg,

Gotowi będziemy wnet,

I choć boicie się,

To nie jest scieżki kres,

(Bieg…Bieg…Bieg…Bieg)

To nie powrót na stary brzeg,

Krok za krokiem przed,

Chodem na nowy cel,

Jutro nowy zacznie się bieg.

(Krok..Chód..Bieg…)

Afryka oczami podróżnika

Marta, Igor, Ala, Emila, Kornelia

 Moje serce krwawi, gdy dzieci w Afryce głód trawi.

Bieda im doskwiera a życie sponiewiera.

 Choć mają tak niewiele, to wspaniali z nich przyjaciele.

Gdy ktoś jest tam w potrzebie, oni poświęcają siebie.

By innych uszczęśliwiać i szczęście ich zdobywać.

Ważniejsze są relacje niż Europejskie atrakcje.

 Im uśmiech szczęście daje, a nie nasze seriale.

Choć praca ich tam trudzi, to przyjaźni są do ludzi.

Taka właśnie jest Afryka, oczami podróżnika!

“Kultura Afryki”

Ola


Kultura Afryki:
głód, pragnienie, słoniki.
Kultura Afryki:
życzliwość ludzi, ploty, wielbłądziki…
Nigeria, Sudan, Libia czy Egipt
Angola, Tanzania lub Kenia…
W złotej Europie te państwa i tak nie mają znaczenia!
Słyszałeś!? Gaga Oscara dostała,
a Manueala walnięto w głowę,
chociaż wiemy na kogą uwagę zwracała
Ola w złotej Europie.
Kultura Afryki:
śmierć, tańce, bijatyki.
Kultura Afryki,
kradzież, hulańce, narkotyki.

„Afryko, Afryko gdzie jesteś?”

Oskar

Martyna, Oskar, Ola, Asia, Mateusz

Jestem w waszych sercach, a przede wszystkim na pustyni.

Rosnę na niej jak owoc kiwano, egzotyczny ogórek,

podlewacie mnie swoją nadzieją.

Na bezkresnym piasku latam jak ptak,

ptak o nazwie Homo Sapiens Sapiens.

Bo latam za pomocą serca,

to jest silnik mój i Afryki,

a jego rura wydechowa to mój uśmiech.

Zanzibar- safari, Etiopia -lud,

czy na pewno wiesz, jaki tam panuje głód?

U nas porządek, głodu nie czujemy,

 ale czy na szkodę ludzką nie odpowiemy?

Szkoła, nauka, prestiż i sława

 czy tak dla nich właśnie wygląda zabawa?

Trzy dolary dziennie stawka nie wysoka,

 ale czy do przeżycia wystarczy dla biednego chłopca?

Paulina, Eliza, Weronika, Krystian

Dzieci w Afryce głodują.

 Z braku pożywienia i wody mają też rożne choroby.

Walczą z nimi dzielnie, prosząc o pomoc codziennie.

 Dla swojego plemienia szukają pożywienia.

 Wspólnie razem działają,

 Dlatego przeciwieństwa pokonają.

 Ludzie są tam bardziej zżyci,

 Ale też tacy co w lasach zostawiają dzieci.

 Są jednak ludzie, którzy je ratują.

 Dobre serce swe ukazują.

 Ludzie modlą się o życie,

 Ale nikt ich nie usłyszy.

 Mają piękno dookoła,

Lecz cierpią z powodu ognia.

 Zawsze jest z kim rozmawiać, nigdy nie czujesz się samotnie,

 ktoś zawsze podejdzie i zacznie rozmawiać niezwłocznie.

Dziękujemy za uwagę 😉

Post apocaliptum:

Jeśli to czytacie, to zapewne po apokalipsie ludzie wrócili do używania elektrycznego pisma zamiast amunicji. Po długich miesiącach szalejącej zarazy, zdawać by się mogło, że świat wrócił do normalności. Zmienił się. Jak wszyscy wiemy, dwie rzeczy nigdy się nie zmieniają. Wojna, wojna nigdy się nie zmienia. Na szczęście, koszmar międzypaństwowych konfliktów dotąd mnie nie spotkał, lecz równie przeraźliwa klątwa już tak. Samotność w czasach gdy liczyła się każda kropla brudnej wody i każdy kawał ołowiu mieszczący się do przeciętnej broni, brak żywej duszy bywał ułaskawianiem jak i przekleństwem. Jednakże takie ułaskawienie przypomina bardziej pustynny miraż niż prawdziwe zbawienie. Nie tak dawno widziałem nawet jeden, pełna półka papieru toaletowego objawiła mi się niczym marzenie przeciętnego survivalisty. Dopiero później zorientowałem się, że plaża na której byłem została jakiś czas temu zbombardowana bronią biologiczną. Możliwe, że miało to na mnie jakiś poważniejszy wpływ ale stary już jestem. Co mnie nie zabije to mnie… Napromieniuje. Dotąd prowadziłem życie Nomada, podróżując od schronu do schronu. Okazjonalnie kogoś ograbiłem z surowców, prowiantu lub… Życia. Odebranie tego ostatniego czasem zdaje się być tą najprostszą częścią cyklu życia samotnika. Moja rutyna przyzwyczaiła mnie do braku empatii, tak samo jak te 50 lat na moim kościstym, zmarszczonym karku. Każdy zawsze bardziej broni kromki spleśniałego chleba niż własnej rodziny. To w sumie też się nie zmieniło, zaraza! Lepiej liczę kule w bębenku rewolweru niż problemy tego świata. Na szczęście, miesiące temu napotkałem osobę godną mojego zaufania. Jest nieco szurnięty, ale dwójka takich świrów łatwo się dogada. Uwierzycie mi lub nie, ale właśnie zmierzam w jego stronę. Jedną ręką wykonaną z silnej stali, bawię się owym rewolwerem. Drugą natomiast piszę te słowa, z nadzieją że ktoś je odczyta. Hmm. Dziwne. Drzwi są… … … … … Zabrali go! Niech ognista bogini ma nas w opiece, zabrali go! Może znajdę jakieś ślady w jego… … … … …

Paweł Ciarka

O samodzielności…

Po ukończeniu szkoły rozmyślamy, co dalej? Jest tyle możliwości. Od tych wyborów jest zależna nasza przyszłość, więc często decydujemy się i idziemy przykładowo na studia. Jesteśmy pewni, że to dobry wybór. Jednak czy to naprawdę jest to, co kochamy. Może warto pomyśleć: czy ta decyzja nie zapadła, by kogoś zadowolić. Właśnie może dlatego taki był nasz wybór, bo przykładowo naszym rodzicom to się podoba. Przez co może i trochę nieświadomie uważamy, że to jest dla nas dobre. Zadaj sobie pytanie: czy to naprawdę jest to o czym zawsze marzyłeś? Pomyśl przez chwilę, co by było, gdybyś zupełnie olał, co myślą o tobie inni. Czy wybór byłby taki sam?

       Rób to, co dla ciebie wydaje się odpowiednie, a nie dla kogoś innego. Czasami wydaje mi się, że czujemy niewyjaśnione poczucie winy, gdy robimy coś zupełnie sprzecznego z poglądami naszych bliskich. Dlaczego? Przecież to nasze życie i to my właśnie powinniśmy nim kierować. Uważam, że jak nie zaczniemy podejmować sami decyzji, to nigdy nie nauczymy się żyć. To my podejmiemy naszą decyzję, ryzykujemy, a z błędów wyciągajmy wnioski a następnym razem postąpimy inaczej. Jednak, gdy ktoś wiecznie będzie nam doradzał i pomagał to my zawsze będziemy potrzebowali tej pomocy i nigdy nie staniemy się odpowiedzialni i samodzielni.  Czujemy się bezpieczniej, kiedy ktoś podejmuje za nas decyzje, a gdy jest ona nieudana, to nie obwiniamy siebie tylko właśnie osobę, która nam doradziła. Zawsze mamy wtedy jakąś wymówkę. Jednak gdyby to w zupełności był nasz wybór, konsekwencja naszej decyzji spada tylko i wyłącznie na nas.

       Właśnie dlatego tak boimy się podejmować własnych decyzji. Jak nie nauczymy się samodzielnie żyć, to zawsze będziemy potrzebowali pomocy osób trzecich, jednak wreszcie nadejdzie taki moment w którym jej nie otrzymamy i wtedy będziemy zmuszeni poradzić sobie sami.

Emilia Paszkiewicz

Nowa Era

Nadchodzi myślałem o fiołkach. Raz ich podeptaliśmy mieliśmy wygrać, lecz oni wrócili. Mogliśmy zginąć i po co, czemu w końcu nie zdechną ! Dla jednych jest spokuj, ale ja znam prawdę zło nigdy nie padnie, bo tak jak dobro zawsze powstanie i to nie ważne, ile razy upadnie. Przyjęliśmy wolność jako prawo nadrzędne, to pragnienie właśnie nas zgubiło, był sobotni wieczór, tak jak zawsze zaatakowali, czarna chmura przybyła i co wygraliśmy, ale cel nasz się zmienił, gdy każdy przyłożył pistolet sobie do skroni, gdy zło tryjumfowało, nie mogłem nato pozwolić. Moi bracia polegli dla zasady, mój świat poległ, by przeciwstawić się złu tego miejsca po tylu latach w końcu dojrzałem, pragnę wolności niczego innego, myślicie że mrok zwyciężył, lecz tacy jak my powoli powstajemy. Na początku myślałem o fiołkach, teraz po prostu mówię cześć i chwała naszemu reżimowi.

Robert Weremko

Sztuczny świat

Myśląc o dzisiejszym świecie, pierwsza myśl, która rzuca mi się to słowo: „sztuczność”. XXI wiek – czasy technologi, rozwoju, wirtualności. Zapatrzeni w zdjęcia idealnych ludzi na Instagramie często zatracamy się w całej tej sztucznej otoczce. Przestajemy zdawać sobie sprawę z rzeczy ważnych, które niekoniecznie mają swój odpowiednik w wyidealizowanym internecie. Dostrzegamy, że świat nie jest taki kolorowy, jak kreują go znane nam osoby na ekranie. Pojawiają sie problemy z akceptacją własnego ja – jedna z cech, która wydaje mi się, że jest kluczem do poprawnego funkcjonowania. Pomyślcie: czy człowiek, który ma problemy z samym sobą, będzie w stanie cieszyć sie z dnia takim, jakim jest; czy może ciagle będzie doszukiwał się pewnych, nieistotnych rzeczy których i tak nie może zmienić? Uważam, że problemy z samoakceptacją pojawiają się u coraz większej populacji ludzi, w tym u młodzieży, która nie zawsze potrafi sobie z tym poradzić. Ciagłe ocenianie, wytykanie błędów – mam wrażenie że staje się to wytyczną w dzisiejszych czasach. Zapytacie pewnie teraz: czy internet posiada tylko takie ciemne oblicze? Oczywiście, że nie. Dla wielu z nas jest to odskocznia od codziennych sytuacji. Obejrzenie śmiesznego filmiku, czy wysłuchanie nowego kawałka naszego ulubionego artysty, sprawia nam ogromną przyjemność i stanowi odskocznię od codziennej rutyny. Wielu z nas posiada znajomych czy przyjaciół, dla których internet to jedyna alternatywa do utrzymania kontaktu. Takie relacje sprawiają również, że uśmiech na naszej twarzy może pojawić sie częściej niż nam sie wydaje. Podsumowując moją myśl: internet, w którym większość z nas aktualnie utrzymuje swoje dotychczasowe życie, jak i ludzie potrafią posiadać wiele oblicz, z których powinniśmy nauczyć się wyciągać pozytywne, jak i negatywne wnioski. Jeśli udało wam się dotrwać do tego momentu chciałam jeszcze dodać, abyście korzystali z każdej chwili swojego życia, bo macie je tylko jedno, więc dbajcie o nie i pozostańcie sobą.

Kinga Szlas

Ponad podziałami

Perspektywa, z jakiej patrzymy na świat, zazwyczaj jest tą, z której samodzielnie wyciągamy wnioski. Bardzo łatwo przychodzi nam oceniać dane sytuacje, a przede wszystkim ludzi, opierając wszelkie swoje spostrzeżenia na powierzchownej wiedzy. Każdy z nas inaczej odnajduje się na tym świecie, tak samo jak każdy z nas obiera inny cel w życiu. Wszystko to zależy od możliwości rozwoju, od tego, co dostajemy na początku naszej ,,drogi”. Fundamenty – czyli często to, gdzie przyszło nam się wychować, urodzić – podtrzymują całą konstrukcję, na której opieramy swoją przyszłość. W takim przypadku, również powstają pewne granice, wyznaczające podział społeczeństwa – system ukształtowany przez człowieka, w którym dane grupy ludności traktowane są przez wzgląd na niezależne od nich samych czynniki.

Mówi się, że rzeczywistość ściąga z powrotem na ziemię – jest to stwierdzenie, które bardzo dobrze wpasowuje się w kanon życia ludzi objętych potężnymi w znaczeniu problemami, takimi jak nieuleczalna choroba spowodowana brakiem dostępu do medycyny, wojna czy chociażby głód. O tak przerażających sytuacjach słyszy się stosunkowo często w telewizji, czyta w gazetach czy też w Internecie. Aczkolwiek to czego się dowiadujemy, to tylko mały urywek tego, z czym zmagają się inne społeczeństwa – taka kropla w morzu potrzeb. Dlatego też najczęściej zdarza nam się rzucać w niepamięć problemy innych, skupiając się na sobie, swojej pracy. Może robimy tak, ponieważ mamy świadomość, że nas nie spotka problem ludzi żyjących kilkaset tysięcy kilometrów stąd, a może po prostu boimy się spojrzeć prawdzie w oczy?

Powiedziałabym, że istnieją dwa światy, które różnią się całkowicie wszystkim, poza jednym – w każdym z nich jest CZŁOWIEK, który powinien być jednostką traktowaną PIERWSZOPLANOWO. Człowiek to siła, to uczucia, to życie, które jest również częścią życia innych. Przyglądając się różnicy tych dwóch światów – tego bardziej rozwiniętego, pełnego urozmaiceń; a tego, w którym niewystarczająca ilość pewnych podstaw do życia to norma – zauważyłam czego brakuje w tym pierwszym, tym ,,naszym”. Mianowicie jest to empatia, która często zostaje przysłonięta przez zazdrość; oraz umiejętność wyjścia ze swojej strefy komfortu na rzecz drugiego człowieka, która ,,idzie” w cień, gdy pojawia się chęć bycia lepszym i silniejszym. My mamy smartfony, komputery, piękne wnętrza domów, czy chociażby dostęp do całej masy miejsc na ziemi, pomimo to oni mają coś cenniejszego – miłość, względem każdego niezależnie od tego w jak ciężkiej sytuacji postawiło ich życie.

Często zastanawiam się, dlaczego ludzie nie respektują zasady życia ponad podziałami. Myśląc o tym dochodzę do wniosku, że niepozorne wykluczanie drugiego człowieka psuje naszą ludzkość, nie pozostawiając szansy na pomoc tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Weźmy pod uwagę społeczeństwa krajów Afryki. Mając możliwość, zbliżyłam się ostatnio do problemów życia mieszkańców Ugandy poprzez uczestnictwo w lekcji prowadzonej przez cudowną kobietę, którą śmiało mogę nazwać bohaterką. Pani Kasia Włodkowska wprowadziła nas w świat zupełnie niestandardowych przeszkód, które stają na drodze takiemu samemu człowiekowi, jakim jesteś ty, z tą różnicą, że on nie miał tyle szczęścia, żeby urodzić się w kraju, gdzie edukacja, bieżąca woda, czy chociażby prąd to niczym niewyróżniająca się codzienność. Pani Kasia z niezwykłym zaangażowaniem opowiadała o marzeniach, w których kobieta zamiast pięknej torebki, wymarzyła sobie beczkę na wodę; o realiach życia niewinnych dzieci, które zostawiane przez rodziców wychowywane są w sierocińcu kompletnie nieprzystosowanym do prawidłowego funkcjonowania. Podczas gdy od dziecka otaczana byłam niezliczoną ilością zabawek, mając swój własny kolorowy pokój oraz opiekę kochających rodziców, ta sama istota wychowywała się w miejscu, które ciężko nawet nazwać domem. Mieszkańcy Afryki potrzebują tego, co my już mamy – poczucia równowagi, stabilności oraz niezależności, a my potrzebujemy tego, co oni mogą nam dać – nadziei, że w każdej sytuacji człowiek człowiekowi człowiekiem.

Zakończę tę pracę pytaniami, które sformułowały się w mojej głowie podczas pisania całego artykułu. Dlaczego ludzie, którym znane są już pojęcia takie, jak równość czy też szacunek swoją postawą pokazują, że nie chcą spotkać się na równoległym humanitarnie poziomie z innymi obywatelami tego świata? W którym momencie staliśmy się jako społeczeństwo nieczuli na ludzkie łzy oraz niewinne oczy pełne nadziei?

Tekst był bardzo, bardzo długi także jeżeli dotrwałeś/aś do tego miejsca, chciałabym podziękować za poświęcony czas,

Kornelia Stenzel

Źródło: Instagram- ugurgallen

Carpe diem!

Od początku naszego życia spotykamy się ze szczerością i różnymi kłamstwami. Chociażby wtedy, gdy chodzimy do szkoły, możemy poznać te szczere oraz te fałszywe, sztuczne osoby. Pierwsze wrażenie zawsze jest takie, że poznana osoba okazuje się być rewelacyjna, ale gdy poznajemy ją głębiej, przekonujemy się kim jest naprawdę.

Znamy kogoś kilka lat i wydaje nam się, że jest wszystko dobrze. Szokiem dla nas jest, gdy nagle dowiadujemy się, że to wcale nie jest ta osoba, za jaką ją mieliśmy. Jest nam przykro że mogliśmy się zawieść na kimś z naszego bliskiego otoczenia, ale to mija. Rozstajemy się z wieloma osobami, kiedy na przykład skończyliśmy jakiś poziom nauczania i idziemy do innej szkoły. Wtedy myślimy, że już nigdy nie spotkamy tej osoby i nie sprawi nam przykrości. Zostawiamy pewien rozdział życia za sobą i idziemy dalej. Zaczynamy nową szkołę jesteśmy nastawieni optymistycznie i nagle bum… spotykamy tę osobę, która nas zraniła. Dajemy tej osobie drugą szansę. Po pewnym czasie dowiadujemy się, że ten człowiek się nie zmienił i dalej rozsiewa plotki, obgadując nas. Dla młodej osoby jest to trudne i bardzo emocjonalne przeżycie. Od dziecka uczymy się, co to życie i ciągle spotykamy przeszkody na naszej drodze. Osoby młodsze mają inne problemy niż dorośli, ale nie mogą one być bagatelizowane. Dla dzieci relacje są bardzo ważne, przyjaźnie i to jak inni nas postrzegają. Dopiero z biegiem lat przekonujemy się, że to co inni o nas sądzą nie jest ważne. Doświadczenia jakie nabywamy w życiu nas kształtuje, w szkole czy później w pracy spotkamy różne osoby, które na nas wpływają i dowiadujemy się, dzięki temu, jacy jesteśmy. Poznajemy system świata, w którym tak naprawdę nic nie jest prawdziwe. Wszystko ma kształt czarnego cienia, który ma wiele błędów i niedopatrzeń, lecz ludzie uwielbiają koloryzować swój świat. Mimo, że tak naprawdę każdy wie, jaka jest rzeczywistość.

Kiedy pytamy się kogoś „co tam u niego” czy „jak się czuje”, przeważnie otrzymamy odpowiedź ’’dobrze’’ czy ‘’wszystko gra ‘’ lub ‘’okay’’. Nie jest to szczera odpowiedz. Wiele osób tak odpowie na ‘’odczepnego’’, ponieważ boi się często powiedzieć, jaka jest prawda. Ludzie boją się mówić, co u nich słychać, gdyż myślą, że będą osądzeni przez innych. W życiu jesteśmy oceniani z każdej strony: za wygląd, zachowanie czy jedno niestosowne słowo. Świat jest jednym wielkim serialem, w którym odgrywamy jakąś postać. Od nas samych zależy, jaką rolę będziemy w nim pełnić. Czy zagramy głównego bohatera, czy zostaniemy statystą, który przygląda się z brzegu i jest małą szarą myszką w systemie upadającego ‘’serialu’’? Każdy dzień jest jak odcinek, to znaczy raz jest nudny i bezbarwny, a innego dnia zaskakujący i zdumiewający, jest w nim wiele zwrotów akcji i innych wydarzeń, ale wszystko zależy od postaci, czyli od nas. Każdy musi zrozumieć, że chociaż spotyka nas wiele zła, musimy przez to przejść z uniesioną głową. Ważne jest to, żebyśmy przeżyli nasze życie jak najlepiej i nie oglądali się za siebie, tylko myśleli o przyszłości, jaka może nas spotkać. Nie marnujmy życia na sprzeczki z innymi osobami. Przestańmy żyć życiem innych i skupmy się na sobie. Łapmy dzień, bierzmy wszystko, co najlepsze z niego pełnymi garściami i miejmy z tego zabawę.

Agnieszka Karsznia

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij