Rozważania o świecie

Moje pokolenie przetrwało już dziesiątki końców świata. O włos
ominęła nas trzecia wojna światowa. To wszystko zostanie
zapamiętane na kartach naszej historii, jak każda katastrofa, która
mogła się wydarzyć. Magią ludzkiej kultury jest pamięć. To jak
coś zapamiętujemy, jak przekazujemy to z pokolenia na pokolenie
oraz, przede wszystkim, ile dodamy, a ile odejmiemy. Rok 2020
okazał się już wystarczającą tragedią dla całej planety, by każdy
kolejny problem stawał się tylko cegiełką w ścianie porannych
wiadomości. Oglądając w telewizji obszar spalonych lasów
w Australii, zza ściany słyszeliśmy krzyki sąsiadów. Podczas
słuchania nagonek na część polskiego społeczeństwa, zmagaliśmy
się z własną tożsamością. Gdy COVID-19 zamknął nas
w domach, naszych najbliższych przybił do szpitalnych łóżek.
Podczas gdy to człowiek jest człowiekowi wilkiem, natura
odzyskuje swoją władzę zza grobu. Rezultat walki z globalnym
ociepleniem będzie miał wpływ na losy całej planety, a jednak to
co myśli o nas jakaś obca osoba w Internecie, zdaje się być dla nas
ważniejszym problemem. Każdy problem ma swoją wagę, czy to
naturalny na miarę świata, czy moralny, zależący od najprostszej
decyzji. Tak lub nie. Istnieje jednak dylemat, zaraza niszcząca
naszą perspektywę na dzisiejsze społeczeństwo, łączący
destrukcyjną siłę przyrody, jak i ludzkiej chciwości. Przypomina
nam on o tym, że poza stworzeniem stojaka na telefon za tysiąc
dolarów, nie dokonaliśmy aż tak znacznego progresu jako
gatunek. Przymrużając nieco oko na faktyczne osiągnięcia
współczesnych ludzi godne podziękowań, jak i naszych pieniędzy
(mimo wszystko, dzięki nim nie piszę tego na pergaminie gęsim
piórem) dalej nie rozwiązaliśmy sprawy jaką jest obecna sytuacja
w Afryce.
Oczywiście, tak wiele się zmieniło w ciągu choćby stu lat, jeśli
chodzi o próbowanie stworzenia świata przyjaznego każdej
ludzkiej istocie. Równie oczywiste jest to, że starać można się też
zjeść zupę nożem, wszystko zależy od intencji osoby trzymającej
sztuciec. Oraz to jaki to nóż. Walka z głodem i biedą kradnąca
życia niezliczonych mieszkańców Afryki trwa od ponad
siedemdziesięciu pięciu lat. Dalej jednak nie rozwiązano tego
problemu, pomimo całego rozwoju technologicznego czy
gospodarczego jaki dokonało tak wiele innych państw. Z takiej
perspektywy można się zastanowić czy naprawienie czegoś
takiego byłoby w ogóle możliwe. Skoro z dzisiejszymi zasobami
i cudami dwudziestego pierwszego wieku dalej istnieje głód na
świecie to co mamy poradzić? My, osoby niewiedzące jak są
w stanie pomóc. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przesyłanie
funduszy i materiałów wspierających afrykańskich mężczyzn,
kobiety i dzieci. To, że faktycznie jest to rozwiązanie brane pod
uwagę, do tego coraz częściej, daje nam jakąś nadzieję, że rasa
ludzka nie jest najbardziej samo-wyniszczającym gatunkiem na tej
niewielkiej planecie. Mimo wszystko, nawet to nie wystarcza.
(Jeśli myślicie, że to ja szybko poddaję się z tym tematem, to
niestety, ale nie jestem jedyny.) Konflikty plemienne, klęski
żywiołowe czy wcześniej wspomniany głód zdają się być
zmaganiami, na które nie ma rozwiązania. Przez to, jedni
kompletnie o nich zapominają, a inni próbują choćby
w najmniejszym stopniu pokazać sobie oraz swojemu otoczeniu,
współczucie oraz wsparcie jakim darzą Afrykę. Dla niektórych,
jedynym rozwiązaniem jest modlitwa, nagłośnienie tych
problemów, czy pisanie reportaży. I choć rozwiązanie takiego
głodu na świecie zdaje się być czymś co możliwe byłoby najwyżej
dzięki życzeniu danemu nam przez dżina, słowa głoszone, bądź
pisane, również mają swoją wartość. Nie nakarmią niczyich ust,
ale świadomość i wyobraźnię już tak. I to jest magia tworzenia
kultury. Tego, że nawet w najmroczniejszych godzinach
znajdziemy obiekty godne podziwu i uwagi. I tak, Afryka zawsze
będzie słynąć ze swojej bogatej kultury (znacznie bogatszej niż
choćby sama Wakanda z „Czarnej Pantery”), pięknych
krajobrazów, wyjątkowej kuchni oraz skupieniu na sobie serc całej
reszty świata. Do tego afroamerykańscy artyści i twórcy
ukształtowali te obiekty co do jednego, czyniąc wiele dobra i dla
społeczności afrykańskich, jak i dla reszty świata. Nie tylko dla
Michaela Jacksona nieważne było czy jesteś czarny czy biały i nie
tylko dla Chadwicka Bosemana zmagania innych były na
pierwszym miejscu. Ich legendy oraz niezliczonych
afroamerykańskich twórców zostaną z nami aż po kres ludzkości,
gdyż tak działa potęga kultury, na którą dosłownie każdy z nas ma
wpływ. I jeśli ktokolwiek to przeczyta i uzna, że nie zmarnował
swojego czasu, to i ja dołożę swoją cegiełkę do niej.
„Blessed is he who, in the name of charity and good will,
shepherds the weak through the valley of the darkness, for he is
truly his brother’s keeper and the finder of lost children. And I will
strike down upon thee with great vengeance and furious anger
those who attempt to poison and destroy My brothers.”
Jules Winnfield – „Pulp Fiction”

Paweł Ciarka

Opublikowane przez Stowarzyszenie Umarłych Sofistów

Jesteśmy uczniami klasy humanistycznej w XIV LO w Gdańsku. Lubimy filozofować, dyskutować, analizować i snuć refleksje! Każdy z nas jest inny, czyli wyjątkowy. Pomysł stworzenia bloga powstał podczas omawiania „Chmur” Arystofanesa na lekcjach języka polskiego. Sofiści uważali między innymi, że prawda jest zależna od punktu widzenia. Każdy widzi świat inaczej, więc każdy z nas będzie postrzegał inną prawdę. Będziemy tu pisać o sobie, o tym jak odbieramy rzeczywistość i o tym, co dla nas jest ważne.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij