Wola


W ciemności wszystko wydaje się straszne,

W jasności to samo wydaje się nie być już wcale,

Kiedy noc puka do okien ludzie idą spać, by ją ominąć, a w dzień cieszyć się światłem,

W nocy ludzie bardziej są skłonni, by okazywać uczucia pustce,

A w dzień kryć je blaskiem radości,

Kiedy jednak traci się coś co było dla nas i przy nas, a nagle znika zamieniamy się stronami i wolimy pustkę, wolimy wrażliwą samotność od energicznego światła dnia,

Wolimy być sami z naszymi myślami,naszymi problemami zagłębiając się w ciszy, by ponownie w dzień grać odwrotną rolę,

Czemu jednak większość ludzi żyje dniem, a noc pomija skoro to ona daje im poczucie bezpieczeństwa i pozwala być szczerym?

Czemu ludzie zostawiają siebie, kiedy czują pustkę? Czemu nie sięgną po dłoń gwiazd jedynego światła nocy?..

Klaudia Bartanowicz

My

Kiedy życie upływa szybko,
Kiedy sekundy tworzą lata,
Kiedy czas płynie za wolno,
Kiedy chcielibyśmy wrócić do chwili,
w której się spotkaliśmy,
Kiedy nie umiemy cieszyć się chwilą,
Kiedy zrozumiemy, że to, co mamy jest najlepszym co moglibyśmy mieć?
Kiedy nauczymy się doceniać?

Kiedy to stracimy, po tym jak bardzo to odczujemy, możemy stwierdzić, ile i jak bardzo wpłynęło to na nas i nasze życie.
Również to jak za mało daliśmy swojego czasu tej sprawie, tej osobie, czy rzeczy, która aktualnie doprowadza nas do łez.
Czasami niesłusznie oceniamy samych siebie i innych.
Nasze decyzje, które ranią nas samych, choć często są jedynym, najlepszym wyjściem.

Nauczmy się, więc chociaż doceniać…
Doceniać czas, który był nam dany, kiedy spędzaliśmy go z kimś za kim aktualnie tęsknimy .
Nauczmy się zachować odważniej,
Posuwajmy przez świat śmielej,
Nie bójmy się kim jesteśmy, kim byliśmy,
Nie bójmy się mówić i okazywać uczuć,
Bądźmy tacy jacy chcielibyśmy być i tak jak chcielibyśmy, by nas traktowano.
Kochajmy tych, którzy nas zranili i tych, którzy od nas odeszli.

Klaudia Bartanowicz 3a4

Życie to narkotyk

Ostatnio dużo myślałem, o wszystkim i o niczym, pandemia zrobiła swoje, szczerze mówiąc niepamiętam życia przed nią, moje wspomnienia mieszają się z historiami, które wymyślałem by nie zwarjować w czterech ścianach, w tych historiach jestem bardziej żywy, ale czy na pewno, bo jednak uciekając tam, tak na dobrą sprawę umieram, ostatnio wybrałem się na kilka spacerów, lecz nie szedłem ubitą drogą, przedarłem się przez kilka krzaków, tylko by poczuć, innym zaś razem w połowie drogi do domu, deszcz zaczął padać, a ja zamiast ukryć się, rozpiąłem kurtkę i delektowałem się jak krople wody opadają na czubek mojej głowy, pragnę poczuć życie z fałszywych wspomnień, mimo iż znam prawdę, że gdyby nie pandemia i tak były by cztery ściany, dlatego też myśleć głębiej zacząłem i muszę przyznać, że życie to narkotyk, każdy pragnie żyć gdy już jest martwy, nawet teraz pisząc te słowa myślę w duchu „człowieku co ty robisz”. Twierdze dlatego, że nie ważne co ludzie mówią trzeba pogodzić się ze śmiercią, bo próbując żyć, zabijasz siebie kawałek po kawałku, ale nie metaforycznie, próbojąc żyć zabijasz się na prawdę. Patrząc dalej niewidać już nic oczym warto pisać, świat idzie dalej, krok za krokiem krok. I znowu zwrot.

Robert Weremko

Świat się skończył

Świat się skończył.

Ale ludzie zostali;

Jak nigdy dotąd nadzy…

Głupi…

Mali…

Rozum, który im bogowie dali –

Bogów zabił.

Co więc teraz człowiek będzie sławił?

Artystę? Który tworzy

Po to tylko, aby krzyknąć:

„To jest sztuka!”

Nikt dziś prawdy już nie szuka,

Nikt się sensu nie domaga;

Ważna jest e s t e t y k a !

Najpróżniejszy wynalazek ludzki

To licentia poetica.

Autor: Michał Piekarski, klasa 2a3

Dziewica z Wisły

Z pamiętnika strzelca młodego ze „Świtezianki”.

Ide se kurde z Leszkiem wzdłuż Wisełki, se oglądamy narodowy z daleka. W ogóle ten, przyjechałem se tramwajikiem, ale cholera czekałem z niego z 10 minut, bo z poprzedniego mnie wywalili. No i ide se po plaży w Wawie i patrze kurde jakaś ładna dziewica… hehe. Ona się okazuje, że w Wisełce se pływa. To podchodzę i krzyczę:

„Hej koleżaneczko, podpłyń tu bliżej”

Ona podpływa i mi cholera leszek się rozlewa na piasek. Szkoda leszka, ale widok normalnie bogini… co nie… hehe.

całkiem niezła, kurde no, muszę spróbować.

Gadam se z lafiryndą i no się pytam czy chce razem do złotych tarasów pójść, a ona takie że: „Kto przysięgę naruszy, ach biada jemu za życia biada i biada jego złej duszy”.

Musiałem to przetworzyć kilka razy, bo nie wiedziałem, o co babie chodziło, że mam jakieś jej przysięgi dawać?

Co to jest? Nie jestem kurde księciem ze Shreka.

No to mówię, że obiecuję, że tam będę kochać. No wiecie- to co się mówi, jak bierzecie kredyt z żoną na mieszkanie w centrum miasta, przy zarobkach 2500zł miesięcznie.

Dogadujemy się całkiem spoko, chillera, już ją mam i ona nagle znika co nie.

No myśle, kurde poszła spać pewnie, bo już 22 się zrobiła. Wracam se w takim razie, pomyślałem, że pojade se metrem, więc poszedłem w stronę narodowego. KURDE i patrzę ZNOWU JAKAŚ DZIEWICA W WODZIE. Myślę se, że… no kurde ta jest jeszcze lepsza. Dziwne to było, bo ta nic nie mówiła, poszedłem bliżej, bo ciemno było i ta szmaciura wciąga mnie do Wisełki brudnej w kij….

I pod koniec patrze, że to była ta moja dziewica sprzed godzinki..

Byłem w dupie..…..

Ranko Hoffmann

Z pamiętnika Świtezianki

Wiedziałam! Wiedziałam, że tak wyjdzie. Już od samego początku przejrzałam tego nieudacznika. Myślał, iż ja naiwna? Biedna dziewica, szukająca miłości? Każdy jest taki sam. Poznałam wielu mężczyzn, ale ten najbardziej wlazł mi pod skórę. Przystojny, dumny strzelec, na pierwszy rzut oka wydać by się mogło, że mężem idealnym. Ale ja widziałam, jego aura krzyczała: zdrajca! Próbował mnie kokietować, poznać dogłębnie, sprawiać wrażenie niewinnego, jednak oczy wszystko zdradzają. Nie mówię, iż zobaczyłam tam diabła, ale wzrok głupca skierowany był poniżej mojego dekoltu, więc zdecydowałam, aby sprawdzić tego matoła. Wiesz.. malinki w koszyku, kwiatki do wianka, bajera się kręciła. Przez chwilę poczułam, że może się myliłam, że może światło księżyca, brzeg Świtezi wody, próbują mi powiedzieć o jego wierności. Dałam mu ostrzeżenie. W tamtej chwili chciałam, abym chociaż jeden raz w życiu się pomyliła. Oj, ja głupia. Zamieniłam się w nimfę i zaczęłam go przywoływać. Widziałam, jego sceptyczność! Ucieszyłam się, no bo udowodniono o mojej mylności! Jednak oczy nie zdradzają. Ponownie wzrok strzelca skierował się w miejsca, w które nie powinien. Interpretacje zostawię dla czytającego. Zdrajca! Zdrajca! Zdrajca! Zdrajca! Nie mogłam już się opanować. Wepchnęłam palanta do tego jeziora. Zasłużył sobie! Mam nadzieję, że w piekle spotka samych mężczyzn. I nie! Nie mam problemów z agresją. Monika, słuchaj jak to czytasz, mam nadzieję, że na naszym następnym spotkaniu terapeutycznym mnie zrozumiesz.

Aleksandra Kardasz

Dziennik Egeusza


Dłużej nie wytrzymam. Nie mogę jeść, nie mogę spać. Myśli pędzą w mojej głowie jak szalone. Co noc widzę przed oczami białe zęby Berenice. Nie wiem, skąd we mnie to pragnienie ich posiadania, jednak czuję, że dłużej nie oprę się pokusie. Może to przez moją zazdrość? Moje zęby nie są takie śliczne. A może różnice w naszych młodych życiach? Zawsze była lepszego zdrowia i bardziej lubiana. Gdy ja siedziałem w bibliotece, miejscu wiedzy i mych narodzin, ona biegała na zewnątrz i się śmiała. A co jak śmiała się ze mnie? Może moi rodzice popełnili grzech i teraz ja za niego płacić muszę? Ach, nie wiem. Gdy zamykam oczy pod powiekami oświetlona księżycem objawia się twarz Berenice. Piękna i młoda a te zęby. Coś pięknego. Co noc słyszę ich klekot. Wołają mnie do siebie i mamią moje uszy swoim harmonijnym szczękiem. Muszę je mieć, a ta żądza tylko we mnie rośnie. I co ja mam począć? Świat jest okrutny. Całe życie byłem wycofany i milczący. Czy nie należy mi się nic od życia? Całe życie samotny w wielkim domu. Bez prawdziwego oparcia. Dlaczego inni mają się cieszyć, gdy ja cierpię? Hmmm… Muszę podjąć jakieś działania. Nie oprę się dłużej, muszę jak najszybciej mieć te zęby. Zabawne. Całe życie myślałem, że to ze mną coś nie tak. Że jestem jakiś psychicznie chory. HA… nic bardziej mylnego. Całe życie w cieniu roześmianej Berenice. Całe życie w murach tej posiadłości. Mam dość. Całe życie słuszność miałem ja! Zdobędę te zęby i zemszczę się na Berenice za cały świat. Skoro ja nie mogę być szczęśliwy nikt nie będzie. HAHAHA… Ale wciąż pozostaje wiele niewiadomych. Może ją uduszę poduszką? Nieeee, jednak nie. Ma więcej siły ode mnie i uwolniłaby się. Wiem! Trucizna! Hmmm pomyślę nad tym jeszcze. Gdzieś jest substancja, co spowolni bicie serca. Będzie spać i ją żywcem pochowają. Potem ją odkopię, wezmę zęby. Tak. Mój triumf nastanie, już niebawem. Dokona się zemsty akt. Symfonia śmierci zabrzmi dziś ku mej czci. Osobiście wolałbym to rozwiązać inacze,j ale kto by chciał szczerbatą żonę? Lepsza przedwczesna śmierć… ale będzie ze mnie biedny wdowiec. HAHAHAH… całe życie bez nikogo, nic mi parę lat więcej nie zrobi. To stanie się dziś. Te zęby będą moje. Te zęby to klucz do mojej chwały. Te zęby zapewnią mi sławę. Historia mojego triumfu zapisze się na kartach historii. Będą o mnie mówić. Taak… to stanie się dziś. Wybacz mi świecie, że w końcu postawie na swoim, ale tak być musi. Winien mi jesteś te wszystkie lata życia, które mi odebrałeś. Odzyskam, co utracone. Pomszczę co mi zabrano. Będę walczyć o swoje. I nic ani nikt mnie nie powstrzyma. Zbyt długo byłem zwykłym bogatym nieudacznikiem. Dziś nadszedł czas zemsty! Zapłata za me krzywdy powinna być sowita, ja jednak nie jestem złym człowiekiem zadowolę się zębami. Jedni wieszają głowy zwierząt nad kominkiem a ze skóry robią dywan, inni kolekcjonują kończyny w słojach. A ja chce tylko parę zębów to i tak nie dużo. Już czas! Gdy to się skończy umrę i odrodzę się z popiołów niczym Feniks. Nastanie nowy świt mojego istnienia. Zemsta!!

Marta Filip

Z pamiętnika Konrada

Z pamiętnika Konrada

Pamiętniku drogi
MILIJONY słów już tu napisałem,
Z rosyjskich kłów się wyłamałem,
By choćby stronicę móc opisać,
Na szczęście, niczyich butów nie musiałem lizać

To kolejna moja noc w odmętach niewoli,
Mam przepiękną celę, ale jak kto woli,
Więźnia w tej sztuce odgrywam roli,
Choć nic nie robię, bo czas mi się mozoli

Czyja to wina? Moja? Skądże!
Nikt się przyznać nie ima. Czy to twoja, łotrze!
Osądzać nie mi w takt, przynamniej nie na Ziemi pańskiej.
A no tak, już wiem kto mnie tu spędził w łaski carskie!

Tosz to boga sprawka, dla mnie to pewne
Gdzie moja trawka? Gdzie moje ziele?!
Już ja się z nim rozprawię, daj mnie tylko chwilę
Już ja mu milijony wypomnę w ich sprawie, i odzyskam swoje ziele.

Tylko co mu rzec? Jak go tu zbesztać?
Brak mi pomysłu, więc jak mam mu sprostać?
Zabory, gomory, komory, klasztory,
Cierpienia, strapienia, miłości stracenia

Już ja to wytknę przed nos tego dziada!
Jedyne me pytanie, czy owy nos posiada.

Czy to zapisać? Na karcie? Na dłoni?
Jak mam to głosić? Zażarcie? powoli?
A może mu to tak cicho wyrecytować?
Już wiem! Ten mistrz będzie improwizować!

Paweł Ciarka

Ciemność

Gdy serca tkwią w ciszy znaczą spokój dusz,przeciera się przez nie wiele różnych odczuć,ale uczucie nienamacalnej ciemności dotyczy każdego, pokrywa nas po części co raz bardziej aż w końcu znikamy na zawsze

Świat to podział,ludzie to podział,grupy to podział,wiek to podział,opinia to podział,uczucia i emocje,wszystko i nic jest podziałem

Czas mija nieubłaganie zawsze inaczej,odbiera nam z każdą sekundą istnienie,daje nam chwilę na życie

Jednak nie wiemy kiedy się skończy

Człowiek niby zwykła istota ludzka a jednak potęga świata ,ma wpływ na wszytko jedyne co go ogranicza to ciemność…podział…czas

Klaudia Bartanowicz

Brak opisu.

Dzisiejszy wyjątkowy dzień

Gdyby nie rzeczywistość, w której się znaleźliśmy zapewne dzisiejszy poranek poświęcilibyśmy na celebrowanie urodzin niezwykłej dla nas osoby. Współtwórczyni tego bloga, naszej wychowawczyni -Pani Anny Konarzewskiej- a najogólniej mówiąc człowieka pełnego empatii oraz miłości do świata. Nie wyobrażam sobie, żeby tego dnia zabrakło urodzinowego tortu, a na nim osiemnastu świeczek. Liczby przedstawiającej wiek, który odzwierciedla jaką energią emanuje nasza Pani każdego dnia, na każdej godzinie lekcyjnej.
Wszystkiego co Pani tylko zechce, zapragnie, czego tylko Pani potrzebuje; no i oczywiście świadomości istnienia młodych osób, nas, tych którzy zawsze postarają się pomóc.
Siedząc przed laptopem, na lekcjach zdalnych nie jest Pani w stanie tego zobaczyć, aczkolwiek w każdym naszym spojrzeniu, naszych oczach odbija się nasza wdzięczność, zaufanie oraz podziw skierowane ku Pani osobie. A skoro ,,nie ma dwóch jednakich spojrzeń w oczy” za każdym razem może liczyć Pani na coraz to bardziej oryginalne, niepowtarzalne, prawdziwsze emocje towarzyszące naszym wspólnym spotkaniom.
Dzisiejszy wpis jest nieco inny, mniej w nim refleksji, a więcej opisu na temat pewnej niezłomnej kobiety, która znana jest w Internecie (i nie tylko) jako (nie)zwykły wychowawca. Ten blog to nasz mały kawałek miejsca w przestrzeni internetowej, który zawdzięczamy właśnie Pani Ani. Jest to jedna z całej masy rzeczy, jaką mamy możliwość realizować pod czujnym okiem dzisiejszej solenizantki. Niech cały Internet życzy dzisiaj Pani Ani wszystkiego, wszystkiego co najlepsze, bo zasługuje Pani na to jak mało kto!
,,Prawdziwi super bohaterzy nie noszą peleryny – oni są nauczycielami!”

Przesyłam całusy w imieniu wszystkich!

Kornelia Stenzel ❤️

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij