Z pamiętnika Konrada
Pamiętniku drogi
MILIJONY słów już tu napisałem,
Z rosyjskich kłów się wyłamałem,
By choćby stronicę móc opisać,
Na szczęście, niczyich butów nie musiałem lizać
To kolejna moja noc w odmętach niewoli,
Mam przepiękną celę, ale jak kto woli,
Więźnia w tej sztuce odgrywam roli,
Choć nic nie robię, bo czas mi się mozoli
Czyja to wina? Moja? Skądże!
Nikt się przyznać nie ima. Czy to twoja, łotrze!
Osądzać nie mi w takt, przynamniej nie na Ziemi pańskiej.
A no tak, już wiem kto mnie tu spędził w łaski carskie!
Tosz to boga sprawka, dla mnie to pewne
Gdzie moja trawka? Gdzie moje ziele?!
Już ja się z nim rozprawię, daj mnie tylko chwilę
Już ja mu milijony wypomnę w ich sprawie, i odzyskam swoje ziele.
Tylko co mu rzec? Jak go tu zbesztać?
Brak mi pomysłu, więc jak mam mu sprostać?
Zabory, gomory, komory, klasztory,
Cierpienia, strapienia, miłości stracenia
Już ja to wytknę przed nos tego dziada!
Jedyne me pytanie, czy owy nos posiada.
Czy to zapisać? Na karcie? Na dłoni?
Jak mam to głosić? Zażarcie? powoli?
A może mu to tak cicho wyrecytować?
Już wiem! Ten mistrz będzie improwizować!
Paweł Ciarka

