Z pamiętnika strzelca młodego ze „Świtezianki”.
Ide se kurde z Leszkiem wzdłuż Wisełki, se oglądamy narodowy z daleka. W ogóle ten, przyjechałem se tramwajikiem, ale cholera czekałem z niego z 10 minut, bo z poprzedniego mnie wywalili. No i ide se po plaży w Wawie i patrze kurde jakaś ładna dziewica… hehe. Ona się okazuje, że w Wisełce se pływa. To podchodzę i krzyczę:
„Hej koleżaneczko, podpłyń tu bliżej”
Ona podpływa i mi cholera leszek się rozlewa na piasek. Szkoda leszka, ale widok normalnie bogini… co nie… hehe.
całkiem niezła, kurde no, muszę spróbować.
Gadam se z lafiryndą i no się pytam czy chce razem do złotych tarasów pójść, a ona takie że: „Kto przysięgę naruszy, ach biada jemu za życia biada i biada jego złej duszy”.
Musiałem to przetworzyć kilka razy, bo nie wiedziałem, o co babie chodziło, że mam jakieś jej przysięgi dawać?
Co to jest? Nie jestem kurde księciem ze Shreka.
No to mówię, że obiecuję, że tam będę kochać. No wiecie- to co się mówi, jak bierzecie kredyt z żoną na mieszkanie w centrum miasta, przy zarobkach 2500zł miesięcznie.
Dogadujemy się całkiem spoko, chillera, już ją mam i ona nagle znika co nie.
No myśle, kurde poszła spać pewnie, bo już 22 się zrobiła. Wracam se w takim razie, pomyślałem, że pojade se metrem, więc poszedłem w stronę narodowego. KURDE i patrzę ZNOWU JAKAŚ DZIEWICA W WODZIE. Myślę se, że… no kurde ta jest jeszcze lepsza. Dziwne to było, bo ta nic nie mówiła, poszedłem bliżej, bo ciemno było i ta szmaciura wciąga mnie do Wisełki brudnej w kij….
I pod koniec patrze, że to była ta moja dziewica sprzed godzinki..
Byłem w dupie..…..
Ranko Hoffmann

