Wiedziałam! Wiedziałam, że tak wyjdzie. Już od samego początku przejrzałam tego nieudacznika. Myślał, iż ja naiwna? Biedna dziewica, szukająca miłości? Każdy jest taki sam. Poznałam wielu mężczyzn, ale ten najbardziej wlazł mi pod skórę. Przystojny, dumny strzelec, na pierwszy rzut oka wydać by się mogło, że mężem idealnym. Ale ja widziałam, jego aura krzyczała: zdrajca! Próbował mnie kokietować, poznać dogłębnie, sprawiać wrażenie niewinnego, jednak oczy wszystko zdradzają. Nie mówię, iż zobaczyłam tam diabła, ale wzrok głupca skierowany był poniżej mojego dekoltu, więc zdecydowałam, aby sprawdzić tego matoła. Wiesz.. malinki w koszyku, kwiatki do wianka, bajera się kręciła. Przez chwilę poczułam, że może się myliłam, że może światło księżyca, brzeg Świtezi wody, próbują mi powiedzieć o jego wierności. Dałam mu ostrzeżenie. W tamtej chwili chciałam, abym chociaż jeden raz w życiu się pomyliła. Oj, ja głupia. Zamieniłam się w nimfę i zaczęłam go przywoływać. Widziałam, jego sceptyczność! Ucieszyłam się, no bo udowodniono o mojej mylności! Jednak oczy nie zdradzają. Ponownie wzrok strzelca skierował się w miejsca, w które nie powinien. Interpretacje zostawię dla czytającego. Zdrajca! Zdrajca! Zdrajca! Zdrajca! Nie mogłam już się opanować. Wepchnęłam palanta do tego jeziora. Zasłużył sobie! Mam nadzieję, że w piekle spotka samych mężczyzn. I nie! Nie mam problemów z agresją. Monika, słuchaj jak to czytasz, mam nadzieję, że na naszym następnym spotkaniu terapeutycznym mnie zrozumiesz.
Aleksandra Kardasz

