Nadchodzi myślałem o fiołkach. Raz ich podeptaliśmy mieliśmy wygrać, lecz oni wrócili. Mogliśmy zginąć i po co, czemu w końcu nie zdechną ! Dla jednych jest spokuj, ale ja znam prawdę zło nigdy nie padnie, bo tak jak dobro zawsze powstanie i to nie ważne, ile razy upadnie. Przyjęliśmy wolność jako prawo nadrzędne, to pragnienie właśnie nas zgubiło, był sobotni wieczór, tak jak zawsze zaatakowali, czarna chmura przybyła i co wygraliśmy, ale cel nasz się zmienił, gdy każdy przyłożył pistolet sobie do skroni, gdy zło tryjumfowało, nie mogłem nato pozwolić. Moi bracia polegli dla zasady, mój świat poległ, by przeciwstawić się złu tego miejsca po tylu latach w końcu dojrzałem, pragnę wolności niczego innego, myślicie że mrok zwyciężył, lecz tacy jak my powoli powstajemy. Na początku myślałem o fiołkach, teraz po prostu mówię cześć i chwała naszemu reżimowi.
Robert Weremko

