Jeśli to czytacie to zapewne już nie żyję. Albo naprawdę mi się nudzi. Obie te opcje świadczą o czymś strasznym. Zdaję sobie sprawę, że w tych chwilach największej próby, niewielu z was natknie się na ten dziennik. Słyszę, jak dobijają mi się do drzwi, lecz nie boję się ich. Nie obawiam się dzikich psów wojny czy kaczej grypy. Za oknem widzę pustki. Nigdy nie spodziewałem się czegoś takiego. Ale czyż wszyscy nie wiedzieliśmy, co nas czeka? Pustki na ulicach, tłumy w oknach, tysiące więcej graczy na serwerach. Świat spada nam na głowę i jedyną naszą opcją jest schować się wszędzie, gdzie tylko da się wcisnąć, licząc że gwiazdy nie trafią prosto w nasze domy. Ciężko nie zauważyć, że spóźniłem się na wielką imprezę narzekania na wirusa, choć lepiej późno niż wcale. Liczę, że rozpalę ogień wewnątrz was, śmiertelnicy. To, co zostawię ja, rozwiniecie wy i nadzieja dla kultury młodzieży pozostanie długo po nas. Dawniej czuliśmy się niepokonani, mieliśmy świat w swoich dłoniach. Położyliśmy swoją przyszłość na szali czystego losu, lecz WHN zamiast przechylić wagę na drugą stronę, rozciął sznurki nożyczkami wielkości ludzkiego ego. Straciliśmy władzę nad tym światem, a władzę te odebrała nam ludzka głupota i kuchnia bliskiego wschodu. Ciężka głowa ta co koronę nosi. Coś czuję, że już macie dość poetycznej paplaniny, więc przejdę do rzeczy. Mógłbym narzekać na politykę, nieodpowiedzialność dziesiątek ludzi, na to, że słońce za jasno świeci, czy że trawa jakaś taka nierówna. Jednak co to komu da, poza krótką rozrywką. I czy w ogóle będzie to jakaś rozrywka? Wszyscy znamy powagę sytuacji i mogę tylko modlić się do wielkiego Ra, żeby miał nas w opiece, abyśmy byli cali i zdrowi. Kończą nam się zapasy, popadamy w szaleństwo. Niektórzy nawet do takiego stopnia, że zaczynają się uczyć z czystej ciekawości, a nie przymusu. Te zapiski na ścianach, znaki w gwiazdach. One wskazują na coś poważniejszego. Nasze modły się spełniły i boska zaraza ucichła. Niedługo będzie można wychodzić z domu, jednak patrząc na poziom radiacji i toksyczności na zewnątrz, może lepiej nie wystawiać nawet nogi za próg domu. Może dlatego trawa taka nie równa? Mogę się dłużyć i ciągnąć moje rozpiski jeszcze trochę. Zanim wyważą drzwi schronu, zdążę napisać, jakimi kompletnymi są idiotami, zadzierając ze mną. Mogą ukrywać sekretne dane, mogą nas więzić i nam grozić, ile tylko chcą. Ale tym razem, to ja uwięziłem ich ze mną. Choćby karty tego dziennika były splamione moją krwią i podziurawione kulami, fakty i prawda pozostaną wieczne z tym, co teraz czytacie. Pamiętajcie i nie zapominajcie.
Ostateczna próba jeszcze czeka.
Następnym razem, bądźcie gotowi!
Interweniujcie od razu (@’-(@
Nie jestem jedynym, jest nas więcej Atakujcie nie tylko zarazę .@*
Dostajecie ode mnie tę szansę!
Choć może być ciężko -.~*-‚-/
Hamburger \×@-@&’~÷
Ostatnimi siłami chciałbym go zjeść!
Dajcie mi go %÷
*(.~÷ Zjeść -@ ×@?~
Ąąąąą ,=@×[
`Paweł Ciarka

